Wydarzenia

01.04.2015

MAŁE SMUTECZKI, CZYLI SPOSOBY NA DZIECIĘCE ZMARTWIENIA

Odczuwanie smutku jest dla dzieci szczególnie trudne, ponieważ nie zawsze rozumieją jego przyczyny i często nie potrafią wyczuć różnicy w stopniowaniu tej emocji. Ustalenie hierarchii rzeczy ważnych i „ważniejszych” to skomplikowane zadanie dla małych ludzi. Gdy coś nie dzieje się po ich myśli, w jednej chwili „kończy im się świat”, zalewają się łzami, rozpaczają – słowem, zostają przytłoczone masą przykrych uczuć i myśli.

 

 


 

Nie płacz!  

            „Nie ma co płakać, przecież nic się nie stało” powie niejeden opiekun w sytuacji dziecięcej przegranej w grze planszowej. Z jego perspektywy to tylko gra, nic ważnego, znaczącego, wpływającego na przyszłość. Z punktu widzenia dziecka, smutek jest tylko zasłoną dymną dla realnie odczuwanego lęku przed porażką i poczucia bycia gorszym. Chcemy być najlepsi, wystarczająco dobrzy, zauważeni przez innych, docenieni, ważni, znaczący – jak inaczej to osiągnąć, niż poprzez zwycięstwo w czymś, co angażuje kilka osób. Wygrana przy dużej rywalizacji cieszy bardziej – to ja uzyskuję to, na czym innym zależy.

            Podłożem wielu dziecięcych smutków są myśli dotyczące tego, jacy jesteśmy, co myślą o nas inni i co wydarzy się, gdy przekonania te wyjdą na jaw. Dziecko pozostawione samo z tym myślami może dojść do wniosków, które wywołają zmartwienia. Dzieci myślą o sobie, że nie są wystarczająco dobre, mądre, bogate czy zdolne jak rówieśnicy. Obawiają się oceny ze strony innych, porażki i kompromitacji społecznej. Lękają się tego, jak w przyszłości będzie wyglądała ich pozycja społeczna, a z czasem, czy same sobie poradzą. Tak wiele tak poważnych zmartwień w dziecięcej główce potrafi uczynić wielkie spustoszenie.

 

O co martwią się dzieci?

Niemowlę reaguje silnym płaczem tracąc z oczu obiekt, do którego jest przywiązane. W jego przekonaniu coś, co znika, realnie przestaje istnieć – stąd jego płacz, tak silny i pełen rozpaczy. Lęk separacyjny jest jednak naturalnym procesem pojawiającym się w rozwoju dziecka.

Wiek przedszkolny przynosi codzienne zmartwienia – ktoś pomalował moją kartkę, zabrał zabawkę, którą się bawiłem. Obawy bliższe są życiowym sytuacjom, wydarzającym się wielokrotnie w ciągu dnia.

Młodszy wiek szkolny przynosi zmartwienia skupione wokół ciała i bezpieczeństwa. Obawy i lęki dotyczą choroby, śmierci, bycia zaatakowanym czy okradzionym. Wiele z tych obaw pobudzanych jest dziecięcą fantazją i szczególnie rozwiniętą w tym okresie wyobraźnią.

 

 

 

Skąd te zmartwienia?

            Według badań American Psychological Association z 2009 r., dzieci przejmują większość swoich zmartwień od własnych rodziców. Naprawdę przejmują się finansowymi problemami opiekunów czy ich kłopotami z pracą. Po za tym martwią się własnymi trudnościami w szkole, czy, jak w przypadku nastolatków, własną przyszłością zawodową.

            Jako dorośli powinniśmy być czujni i uważni na to, jakich słów używamy, opowiadając o swoich zmartwieniach. To ważne, by dziecko nie miało poczucia, że od niego zależy, czy uda się te trudności rozwiązać. Czując się emocjonalnie odpowiedzialne za nasze problemy, bierze na siebie ciężar ponad siły.

 

RADY DLA RODZICÓW:

  • Bądźcie otwarci na to, co mają do powiedzenia wasze dzieci. Słuchajcie uważnie i wychwytujcie, co starają się wam powiedzieć między wierszami. Gdy pytają o waszą pracę, gdy z uwagą przysłuchują się opowieści o waszej rozmowie z kierownikiem, obserwujcie, jakie nadają temu znaczenia. Mówcie o tym, że wprawdzie dorośli mają kłopoty, ale jednocześnie sami potrafią sobie z nimi poradzić. Doceńcie dziecięcą troskę, ale wyraźnie podkreślcie granice między ich pragnieniami, a realnymi możliwościami.
  • Pokazujcie swoim przykładem, w jaki sposób radzicie sobie ze zmartwieniami. Ujawnijcie przeżywany smutek – to naturalne i normalne czuć rozpacz, obawę, przygnębienie. Jednocześnie podkreślajcie, że zmartwienia nie są sytuacjami bez wyjścia i z większością z nich można sobie poradzić.
  • Czytajcie historie o bohaterach doświadczających zmartwień oraz problemów i wspólnie z dziećmi zastanawiajcie się nad ich rozwiązaniem. W ten sposób młody człowiek zdobędzie szerszą gamę bardziej różnorodnych obserwacji. To znakomity sposób na ćwiczenie umiejętności rozpoznawania myśli, emocji i zachowań podejmowanych przez inne osoby w trudnej sytuacji. To cenne społeczne doświadczenie potrafi zaprocentować większą pewnością sobie i wielością sposobów radzenia sobie w mniej lub bardziej skomplikowanych sytuacjach życiowych.
  • Pomóżcie dziecku powiększyć grupę wsparcia. Ważne, aby młody człowiek otaczał się przyjaciółmi, bliskimi i innymi dobrymi ludźmi, którzy mogą go wysłuchać lub wspomóc w sytuacji doświadczania smutku i trudności.
  • Pokażcie wielość dróg wsparcia. Gdy wasze dziecko odczuwa smutek, rozmowa może być pomocna i rozwiązać wiele problemów, jednakże nie zapominajmy, jak ważne jest zwykłe bycie obok - przytulenie, trzymanie za rękę, spędzanie czasu „w milczeniu”. Takie zachowania mają ogromne znaczenie i neutralizują odczuwane przez dziecko przykre emocje.

 

ZRÓBCIE TO RAZEM!

SPOSOBY NA DZIECIĘCE SMUTECZKI. A jakie wy znacie sposoby na smutki? Co stawia Was na nogi, daje energię do działania, przywraca uśmiech na ustach i spokój w sercu? Podzielcie się swoimi doświadczeniami z innymi - prześlijcie w emailu kilka propozycji sposobów radzenia sobie z codziennymi smuteczkami.

Agnieszka Gąstoł

psychoterapeuta, psycholog

pedagog specjalny

« powrót do listy

Zielona Sowa wykorzystuje pliki cookies aby ułatwić Ci korzystanie ze strony oraz w celach analityczno-statystycznych.
W dowolnym momencie możesz wyłączyć obsługę plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki. Więcej »

X